Blog > Komentarze do wpisu
SALT - RECENZJA

Salt

Dobra sól.

 

 

Who is Salt?


Szybkie i niespodziewane zwroty akcji, widowiskowe sceny pościgów, szaleńcza pogoń, niesamowite sceny walki wręcz i piękna Angelina, grająca agentkę CIA.

No dobra, trochę przesadzam, ale zacząć jakoś trzeba. O produkcji filmu, w którym udział, u boku hollywoodzkiej gwiazdy miał wziąść nasz krajan Pan Olbrychski, dowiedziałem się jakiś czas temu. Byłem ciekaw, jak to wyjdzie, jak sobie poradzi u boku takich sław, czy niczego nie spartoli. Gdy przeczytałem, że grać będzie Rosjanina, pomyślałem: Jak już musi, to niech go gra. Lepiej Ruska niż Amerykanina, bardziej się nada. Ale czemu nie Polaka? Dostałem odpowiedź wkrótce potem, gdy uzupełniłem swoje informacji o roli Daniela Olbrychskiego. Tajny Rosyjski Szpieg. Oczywiście Były Tajny Rosyjski Szpieg. I już wiedziałem co się święci.

Na wstępie dodam, że to co zaraz napisze, w żadnym wypadku nie odnosi się do oceny filmu. Ale ja musze to napisać.

Dobra i potężna Ameryka, znów nakręciła film o złych i podstępnych wrogach: Rosjanach. Czekający w uśpieniu, przygotowywali plan doskonały, który miał się urzeczywistnić w "Dniu X". Ten motyw nasi zachodni przyjaciele wykorzystywali już nie raz. Po obejrzeniu tego filmu zastanawiało mnie tylko, czy oni tak naprawdę przeczuwają ten atak ze strony Rosjan? Obawiają się, że w ich społeczeństwie czuwają zasymilowani szpiedzy, wiernie oddani swemu kraju, gotowi oddać za niego życie. A przy okazji doskonale wyszkoleni. Może to ja przesadzam, ale nie zauważyłem by kręcili filmy w których USA konfrontowała by swoje siły z choćby Polską. No sorry, ale mnie to już zaczyna denerwować, co oni się tak uczepili tych Rosjan? Że niby mają bomby nuklearne? Co z tego.  Ten temat jest ciekawy i z pewnością przynosi dochody, ale po kolejnym nakręconym filmie, daje do zastanowienia, czy aby Stany Zjednoczone, rzeczywiście bały się? Jeżeli tak, to i my i reszta świata także powinniśmy zacząć trząść zadami, bo to coś znaczy...

Ale skupmy się na filmie:

Jest dobry, żeby nie powiedzieć: bardzo dobry. Szczerze, to raz go obejrzałem , ale mam ochotę na kolejny seans. Miłośnicy Jamesa Bonda i Angeliny Jolie z chęcią zerkną: jest to udane połączenie tych dwóch postaci, tworzące twardą, bezwzględną sowiecką agentkę jaką była tytułowa Salt. Ten smaczek, jakim był Daniel Olbrychski, też okazał się trafionym pomysłem. Na którymś z for czytałem, że  zagrał nieźle, a akcja w windzie też całkiem udana. Gdy obejrzałem film, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że nasz człowiek spisał się, a akcja w windzie była jedną z lepszych, a tych nie brakowało w filmie. Gumowe twarze, sztuczne zęby, koloryzujące soczewki, prymitywna wyrzutnia rakiet skonstruowana w ciągu kilku chwil, dziesiątki radiowozów goniących za jedną "niewinną" osobą, kobieta pająk zasuwająca po gzymsie wysokiej kamienicy, skacząca z naczepy na naczepę i z cysterny na cysternę, twardo wytrzymując ból. Z tym to troszę przesadzili. Właśnie do tego się doczepie: film jest tak widowiskowy i pełen akcji i efektów specjalnych, że niektóre momenty mogą nas zmusić do uśmiechu. No bo jak tu nie uśmiechnąć się, gdy kilka pięter nad ziemią, kobieta jak gdyby nic przemieszcza się po gzymsie, niczym pan Peter Parker. Albo skok na naczepe. Z tym jeszcze jakoś ujdzie, ale jak z cysterny skoczyła kilka metrów w dół na jadącą ciężarówkę, to już nie bardzo chce mi się wierzyć. Widać było jak w od uderzenia w ciężarówce aż popękały szybki, a Salt? Nic, poza tym, że chwilę wisiała na krawędzi.

Fabuła jest i rzeknę, że to pozytywny aspekt filmu. Dostarcza on sporej dawki zwrotów akcji. Wszystko kręci się wokół Evelyn Salt: jednej z lepszych agentek CIA. Mężatka, szczęśliwa, wszystko happy, do czasu gdy wraz ze swoim kolegą zostaje wezwana do przesłuchania dezertera rosyjskiej armii. Wtedy zaczyna się cała akcja, bo owy człowiek opowiadając o planie Rosjan, wskazują na Salt, jako ta, która go wypełni. O dziwo rezonans mózgu nie wykrył, aby kłamał i mimo protestów Salt, która gwarantowała, że sama potrafi oszukać rezonans, inni agenci nabierają podejrzeń i zamykają ja w pokoju przesłuchań. Oczywiście agentce to nieodpowiada i robiąc pierdzielnik, ucieka, a akcja rozkręca się z każdą minutą.

Złapałem się na tym, że trzy razy zmieniałem zdanie o Salt. Najpierw została wmanipulowana w cały burdel, potem okazało się, że to ona jest tym za kogo ją mieli, a na końcu, gdy wszystko ma się już tak skończyć, znów zmienia fronty, stając jako tako po stronie dobra. Tak troszkę. Do końca nie wiemy, kim jest Ev Salt. Pomysł z umieszczeniem tylu Rosyjskich szpiegów w jej otoczeniu też był dobry. Naprawdę, nie wszyscy są tymi, za których się podają, a ona bez skrupułów kosi i rusków i Amerykańców. Tak, kosi, bo inaczej tego nie nazwę. Bohaterka przez film przechodzi bez większych problemów i ran. Bo tego draśnięcia kulą i innych pomniejszych ran nie wliczam. Fakt, miała pod koniec dużo krwi na twarzy. Ale nie przekonacie mnie, że wszystko to było jej. CIA i Secret Service tylko patrzą na to jak po kolei zabija agentów, prezydenta, agentów, rosyjskiego szpiega. W żadnym wypadku nie stosują rygorystycznych środków zatrzymania, gdy po raz kolejny ją łapią, a  ona i tak jak zawsze z łatwością ucieka. Albo moment gdy w filmie szła skuta i zabiła pewnego człowieka ( nie będę zdradzać kogo), a wśród hordy tajniaków, żaden nie wpadł na to, żeby ją zastrzelić. No wybaczcie, ale gdybym ja był na ich miejscu to bym próbował ją unieszkodliwić jak najszybciej. A wracając jeszcze do rosyjskich szpiegów: tam też dała czadu. Granat tu, granat tam. Kilku zastrzeliła, swojego przełożonego zadźgała szklaną butelką. I wyszła. Ta sprawa też była troszkę przesadzona.

Jednak to w żaden sposób nie wpływa na wiarygodność aktorów. Grają przekonująco, z tym czymś, potrafią się wczuć ( swoją drogą nie trudno wczuć się w statystę, który ma za zadanie dać się zabić). Nie odczułem sztuczności w dialogach, ani tym podobnych. Pełen profesionalizm. Nie podobał mi się tylko ten grający męża Salt. Niemiec. Miał taką jakąś dziwną twarz. Nawet nie zaszlochałem jak go zabili, ale sama scena i pomysł: good.  Jolie świetnie wczuła się w rolę bezwzględnego zabójcy, perfekcyjnie wyszkolonego. Gdyby na waszych oczach zastrzelono waszego męża, lub żonę, też zachowalibyście zimną krew? Bo ja chyba nie dałbym rady.

Podsumowując:

Fabuła 8/10 - Jest dość przemyślana, logiczna, pełna zwrotów akcji, które czasem mogą nieźle namieszać w głowie, tak jak powinno być.

Gra aktorska 8/10 - Umówmy się: Nauczyć się dobrze mówić po rusku łatwo nie jest. Na szczęście pan Olbrychski ma już w tym wprawę i poszło mu to naprawdę dobrze. Tak jak pisałem wyżej reszta aktorów na przyzwoicie wysokim poziomie.

Klimat 7/10 - Dobrze odegrane, z dobrą muzyką i zdjęciami. Czuć to!

Muzyka 7/10 - Trzyma w napięciu i jest tam gdzie być powinna.

Efekty Specjalne 7/10 - Bardzo dobre. Wszystko jest zrobione tak, aby wyglądało jak najbardziej realistycznie i prawie im się udało.

Średnia arytmetyczna - 7.4

Moja ocena - 7.4

Słowo na koniec: Fanów kina akcji i filmów szpiegowskich, serdecznie zachęcam do obejrzenia. Fanów innych filmów, też zachęcam, nie zawiedziecie się, ja się nie zawiodłem, a do tej pory takie filmy zbytnio mnie nie pociągały.Miło popatrzeć jak wreszcie jakaś kobieta została obsadzona w takiej roli, a nie tylko 007, płci pięknej też się należy!

Widok Angeliny ze śliwą na oku: bezcenne.

No.

 

 

środa, 01 września 2010, prostaczek222

Polecane wpisy